sobota, 25 maja 2013

Koniec zakończony sukcesem:)

Cóż, nastała chwila kiedy czas zakończyć dietę. Przez te pięć miesięcy nauczyłam się zupełnie nowego stylu życia i odżywiania. Dziś, tydzień po odstawieniu suplementów i niewidzeniu się z Panią Magdą muszę stwierdzić, że samokontrola organizmu jest niesamowicie zaskakująca. Dokładnie co trzy godziny mój żołądek woła o kolejny posiłek. Nie sądziłam, że to w ogóle będzie możliwe, a jednak:) Wcale nie muszę patrzeć na zegarek i zastanawiać się czy to już. Nadal będę odżywiała się lekko, zdrowo, z dużo ilością warzyw oraz owoców. To daje mi energie i bezcenne dobre samopoczucie. Wszystkim gorąco polecam Natur House. Naprawdę warto zrobić coś dobrego dla siebie, a przede wszystkim dla poprawnego i zadowalającego działania organizmu. Trzymajcie nadal za mnie kciuki:)

poniedziałek, 13 maja 2013

Smutek i chwila zwątpienia

Ostatnie spotkanie z Panią Magdą spowodowało smutek na mojej twarzy. To co ostatnio straciłam, wróciło z powrotem. Prawdopodobnie to efekt tygodniowej kuracji antybiotykiem, która nigdy nie jest
korzystna dla organizmu.
Na wyjałowiony i zmęczony organizm otrzymałam nowy suplement Pertres. Do tego dietę na niestrawność, która ma za zadanie ustabilizować organizm po szoku farmakologicznym. Taki wynik zawsze dołuje i przeszkadza w motywacji. Myślę sobie jednak, że nie warto się poddawać, gdyż zawsze po gorszym czasie przychodzą lepsze dni. Liczę, że przyjdą one w tym tygodniu. Na lekkostrawnej diecie czuje się już wyjątkowo dobrze. Choć w ubiegłym tygodniu mój żołądek odmawiał posłuszeństwa delikatna dieta oparta na posiłkach gdzie składnikami są ryby, białe mięso i warzywa gotowane uratowały moje kiepskie samopoczucie. Mam nadzieję, że dodatkowo złą aurę zażegna środowe spotkanie w Natur House i usłyszę jakąś pochwałę od mojej Dietetyczki.

środa, 8 maja 2013

5 miesięcy jak krótka chwila...

W niedzielę minęło 5 miesięcy jak rozpoczęłam swoją przygodę z Natur House. To aż 151 dni, a wydawać by się mogło, że trwało jedną krótką chwilę:) W tym czasie moje życie i sposób odżywiania zmieniło się diametralnie. Schudłam 8 kilo, może nie za dużo, ale jest to dla mnie ogromny sukces. Największą radością jednak jest moje zupełnie nowe i dotąd nieznane świetne samopoczucie, brak bólów żołądka, problemów z bólem głowy czy nieprzespanych nocy. Sposób odżywiania jakiego nauczyła mnie Pani Magda jest czymś nowym dla mojego organizmu, a jednak weszło mi to w nawyk i nie potrafię tego cofnąć, na szczęście:) Organizm sam woła wtedy, kiedy zbliża się pora spożycia kolejnego z pięciu posiłków. Niby styl życia ma wpływ na to jak się czujemy, ale to sposób w jaki się odżywiamy pokazuje kim naprawdę jesteśmy i jak bardzo szanujemy sami siebie. Ustabilizowany metabolizm to podstawa, która prowadzi do sukcesu. Dziś kolejne spotkanie w oddziale Natur House w Złotych Tarasach. Ciekawa jestem co tym razem wskaże magiczna waga Pani Magdy:)

piątek, 3 maja 2013

Dużo przygód w weekend majowy...

To dopiero połowa weekendu majowego, a tyle się już wydarzyło. Pogoda za oknem przygnębia, przytłacza, a na sam początek tygodnia przywitała mnie angina ropna. Plany wyjazdu na Mazury legły w gruzach. Widząc jednak te strugi deszczu, ani przez chwilę nie żałuję. Nie wyobrażam sobie przyjemnego żeglowania podczas takich warunków atmosferycznych.
Dieta na ten czas została zmodyfikowana do tzw. nic niejedzenia. Oczywiście nie było to celowe, jednak potworny ból gardła nie pozwalał na spożycie nawet jednej kromki ciemnego pieczywa. Dziś jest już zdecydowanie lepiej, szkoda tylko że to zasługa antybiotyku.
Rozpoczęłam właśnie dwudniową dietę uderzeniową, po której jestem przekonana, że poczuję się lepiej i nabiorę sił. Ryba w sosie grzybowo-jogurtowym, na kolację sałatka z tuńczyka, zaś na drugie śniadanie duża ilość owoców. Regeneracja i oczyszczenie w jednym to doskonały zestaw na moje chorobowe samopoczucie. Diety uderzeniowe dają niesamowite uczucie lekkości, sytości i dobrego samopoczucia. Mam nadzieję, że już po pierwszym dniu będę w dużo lepszej formie, a jutro pojawi się na niebie długo wyczekiwane słońce:)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Aktywnie na wiosnę:D

Muszę zadbać o regularność wpisów, abyście widzieli co u mnie nowego, dobrego:) Jednak ostatnio dzieje się tyle rzeczy, że nie mam chwili wolnej aby się tym z Wami podzielić. Nadrabiam już zaległości:)
Od tego tygodnia co drugi dzień jestem albo na basenie albo na zajęciach tanecznych. Razem z Panią Magdą stwierdziłyśmy, że na tym etapie naszej wspólnej drogi sama dieta już nie wystarczy. Potrzebna jest duża dawka aktywności fizycznej, na którą mam wielką ochotę spoglądając za okno. W piątek zarejestrowałam się w systemie Veturilo i mogę korzystać z rowerów miejskich. Stację mam pod samą kamienicą, w związku z czym o wymówkę może być trudno;)
Dieta wspomagana aktywnością fizyczną polegać będzie na utrzymaniu zasad z etapu stabilizacyjnego, o których pisałam w jednym z poprzednich postów. Dodatkowo pojawiać się będą dwudniowe diety uderzeniowe oraz niezastąpione suplementy NaturHouse. Tymczasem aktywnej sportowo niedzieli życzę. Ja ruszam na wycieczkę rowerową po warszawskiej Pradze:D

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Bezcenny prezent urodzinowy:)

Obydwie nie wierzyłyśmy! Przez chwilę w naszych spojrzeniach widać było podejrzenie zepsutej wagi, ale nie. Po kolejnym tygodniu stabilizacji na wadze pojawiło się aż 1,6 kg w dół! Od początku diety więc już 8 kg!!! Piękny wynik jak na niecałe 5 miesięcy:) Przepiękny prezent urodzinowy. Bez wyrzutów sumienia skusiłam się w weekend na kawałeczek tortu urodzinowego:) Jednak to tylko raz w drodze tzw. wyjątku. Mój organizm czuje się świetnie wtedy, gdy przestrzegam diety i jednak nie jem słodyczy. Samopoczucie jest cały czas znakomite. Naprawdę nareszcie się wysypiam i nie budzę się o poranku z bólem brzucha. Wrażenia bardzo, bardzo pozytywne:D Na ten tydzień otrzymałam dietę oczyszczającą, która pomóc ma w kolejnym spadku wagi poprzez utratę wody z organizmu, bo nadal mam jest spory nadmiar. Rzeczą, którą weszła mi już w krew to spożywanie 1,5 l wody dziennie. Zdecydowanie tak ważna filtracja organizmu wspomaga efekty i daje mi świetne jak dotąd samopoczucie:)

środa, 17 kwietnia 2013

Urodzinowo:)

Kolejny raz urodziny. Jak ten czas pędzi. Aż strach się bać;) Powinnam mieć dziś dyspensę jednak wcale mnie nie ciągnie ani do sernika, który piekłam cały wczorajszy wieczór, ani do pysznych czekoladowych ciasteczek. To przyzwyczajenie mojego organizmu do regularnych posiłków - zdrowych i pożywnych naprawdę mnie zaskakuje. W życiu nie pomyślałabym, że można się tego nauczyć w wieku 27 lat!
Chwilowe najedzenie się serniczkiem spowodowałoby tylko ból głowy i poczucie zamulenia. Dziś więc górował na obiad drób i gotowane warzywa. Sernik stoi koło mojego biurka od 09:00, czyli już ponad 6h i zupełnie mi nie przeszkadza:D Miło, że wszystkim smakuje, a co poniektórzy się nim zajadają nie tylko w jednym kawałku;) Jestem ciekawa jaki prezent czeka mnie na jutrzejszej wizycie. Mam nadzieję, że będzie to bardzo dobry wynik na wadze. Czuję, że jestem gotowa do dalszej walki z tkanką tłuszczową, bo przede mną jeszcze min.
7 kilo!